Music

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 2

*Vanessa*
Uśmiechnęłam się i podałam ochroniarzowi torebkę. Sprawdził ją i poprosił o bilet. Grzecznie podałam mu papier i przeszłam przez barierki. 
Podbiegłam do samej sceny, przed Directionerkami które nagle zwaliły się do pomieszczenia jak muchy do gówna. 
Udawałam spokojną, lecz w środku cała buzowałam! Byłam na koncercie One Direction. Nareszcie miałam okazję zobaczyć ich na żywo. 
Wzięłam wdech i wydech. Zza zasłony widać wyjrzał Harry. Cały tłum zaczął piszczeć. Osoby z tyłu na pewno nie wiedziały o co chodzi, ale robił to co reszta tłumu. Jakieś dziewczyny zaczęły rzucać na scenę miśki, aż biedny chłopak musiał się schować. 
Widok ten, był tak śmieszny, że wybuchłam śmiechem. Czekaliśmy jeszcze dziesięć minut i w tym momencie na scenę weszło 5 sylwetek. Rozpoznałam który z chłopaków to który : 
Na początku szedł Harry, którego zawsze uważałam za lidera zespołu. Potem był Niall nie gorszy od niego, bo unosił się jakby w powietrzu. Na pewno podobały mu się setki oklasków. Następny szedł Zayn który nie wydurniał się jak poprzednia dwójka a za nim Luis i Liam. 
- Cześć! Jak się bawicie kochani? - zawołał Niall.
Zawtórowały mu oklaski i krzyki ,, Kocham Cię! '' czy ,, Świetnie! ''.
Harry zaśmiał się, próbując to ukryć. Nie wyglądał na zazdrosnego o kolegę. Przyjrzałam się Luisowi. Nie był szczęśliwy. Ciekawe o co chodziło...
Nim zdążyłam to rozpracować, chłopcy zaczęli śpiewać ,, The Story of my Life ''. Directionerki piszczały a ja zastanawiałam się, czemu na koncert wpuszczono 12 latki bez opieki. Zaraz po karciłam się za te myśli. Jak byłam w ich wieku, oddałabym wszystko za to, żeby pójść na koncert ulubionego zespołu. 

Piosenka płynęła za piosenką a ja wsłuchiwałam się w ich każde słowo. Boskie słowo. 

*Harry*
Czułem się jak ptak. Mogłem pofrunąć gdzie chciałem, a gdybym spadł wiedziałem, że złapią mnie moje fanki. Przejechałem wzrokiem przez widownię i zatrzymałem oczy na dziewczynie przy scenie. Uśmiechnąłem się śpiewając kolejne słowa. To była ta, z którą zderzyłem się rano. Wtedy nie mogłem się jej nawet przyjrzeć. Teraz miałem na to dużo czasu. 
Miała piękne, długie i zadbane brązowe włosy. Oczy były strasznie jasne niebieskie. 
Ona patrzyła przez chwilę na Nialla a potem skierowała oczy na mnie. Szybko odwróciłem wzrok, patrząc na całą widownię. 
Kontem oka zauważyłem, że się uśmiecha. Gdybym był to mój solowy koncert, wciągnął bym ją na scenę. Ale nie był. Musiałem liczyć się ze zdaniem całego zespołu, a nie jedynie swojego umysłu. 

*Niall*
Słowa piosenek wydobywały się z moich ust. Nie musiałem nic robić, tylko nimi ruszać. Spojrzałem na widownię, a następnie na chłopaków. Harry, przypatrywał się komuś. Spróbowałem zajrzeć do jego umysłu - w końcu byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pojechałem wzrokiem linią próbując dostrzec na co patrzy. 
Okazała się to być dziewczyna, która wpatrywała się we mnie. Gdy spojrzała na bruneta, on odwrócił wzrok. 
Uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem jeszcze mocniej śpiewać każde słowo. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz