*Vanessa*
Stanęłam przed bramkami jako pierwsza. Na zegarku widniała dopiero godzina 6 nad ranem. Przetarłam oczy ze zmęczenia.
- Będę tu musiała stać do 18 - przebiegło mi przez myśl.
Na samą myśl o tym, czułam się zmęczona. No, ale opłacało się. O błogosławionej godzinie, na scenę wejdzie 5 postaci i zaczną śpiewać. Myśli przebiegały mi przez głowę, że przestałam w ogóle patrzyć na świat. Widziałam ich, słyszałam ich głosy.
I straciłam 150 zł. Odetchnęłam. Powietrze było rześkie, lecz nie było zimno. Poprzedniego wieczoru, dowiedziałam się jaka będzie pogoda i dzięki temu miałam na sobie szorty i bluzkę bez rękawków.
Rozejrzałam się. Po drugiej stronie ulicy, był sklepik a żadni ludzie nie nadchodzili. Ja przecież byłam bez śniadania!
Sięgnęłam do torebki wyjmując z niej portfel. Wyjęłam 1,50 z nadzieją na znalezienie dobrego batona. Znowu rozejrzałam się po ulicy. Powoli ruszyłam do sklepu, uważnie przyglądając się, czy aby na pewno nikt nie idzie.
Weszłam do sklepu, chwyciłam najtańszy baton i po zapłaceniu schowałam go do torebki. Powoli wyszłam ze sklepu i ruszyłam przed siebie. Cel był blisko.
Nagle wpadł na mnie jakiś chłopak.
- Uważaj jak chodzisz! - powiedziałam.
Usłyszałam tylko wdech, jakby chciał coś powiedzieć, ale widocznie rozmyślił się, bo poszedł dalej.
- Cham... - pomyślałam i szybko podeszłam do barierki.
*Harry*
Wszedłem szybko na salę gdzie mieliśmy się spotkać.
- No nareszcie! Chłopie, czemu Cię tyle nie było?! Miałeś na chwilę zostać w domu a nie na godzinę... - zaczął robić mi wyrzuty Liam.
- Dobra, Liam daj spokój - zaśmiał się Niall - Nie chodzi tu przecież o nasze życie prawda?
Liam burknął coś i szczerze ucieszyłem się, że tego nie usłyszałem.
- Sorry. - powiedziałem tylko i zdjąłem z siebie bluzę którą powiesiłem na wieszaku.
- Jest dużo ludzi? - zaczął dopytywać się Zayn.
- Taaak, całe mnóstwo. - zaśmiałem się - Jedna dziewczyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz