Music

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 12

                                                                       *Vanessa*

Przeciągnęłam się i zeszłam na dół. Sobota. Zaśmiałam się, na piękne brzmienie tego słowa. W kuchni na krześle siedziała już mama. 
- Możesz odbierać ten telefon? - zapytała. Widać było, że nie jest wyspana. 
- Słucham? - zapytałam niezbyt rozumiejąc. 
- Przez pół nocy dzwonił. - wyjaśniła.
Zanotowałam to sobie w głowie i postanowiłam zaraz go sprawdzić. Zjadłam szybką kanapkę i pobiegłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy białą bluzkę bez ramiączek z napisem N*1, delikatne czarne rajstopy i specjalnie podarte na nogawkach szorty. 
Skierowałam się do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic i przebrałam się. Kiedy wróciłam do pokoju chwyciłam w rękę leżący na łóżku telefon. No tak. Dziesięć nieodebranych połączeń od Jess oczywiście. Szybkim ruchem palców oddzwoniłam. 
- Cześć skarbie! - odebrałam za pierwszym połączeniem. 
- Cześć - zaśmiałam się. 
- Spotkamy się? Pójdziemy na zakupy... - usłyszałam głos przyjaciółki.
- Nie zachęcaj, nie zachęcaj. Jestem już gotowa - zaśmiałam się. - Zaraz u Ciebie będę. 
Rozłączyłam się i szybkim ruchem związałam włosy w niestaranny kok. Do brązowej torby z długim ramiączkiem spakowałam telefon, portfel i klucze do domu. 
- Wychodzę! - krzyknęłam na pożegnanie mamie, która mruknęła coś pod nosem o okropnej córce której telefon nie daje jej spać. 
Po pięciu minutach byłam u Jessici która mieszkała zabójczo blisko mnie. Dziewczyna już na mnie czekała. Wzięłyśmy się po rękę i ruszyłyśmy w stronę centrum handlowego. 

                                                               *Jessica*

Od początku naszego spotkania, widziałam, że Van jest jakaś inna. Była bardziej żwawa, wesoła i rozbawiona. Kiedy pytałam ją, co się stało ona odpowiadała, że nic.
- Zakochałaś się? - spytałam w końcu. 
Zaśmiała się szczerze. 
- Nie rozśmieszaj mnie. 
Zakończyłam ten temat dalej go nie naruszając. W końcu weszłyśmy do byle jakiego sklepu. 
- Może to? - zapytała mnie Van. 
Trzymała w ręce piękną, czerwoną koktajlową sukienkę. Czułam, że mimowolnie wgapiam się w ubranie. 
- Jest śliczna - wyszeptałam zabierając ją z rąk przyjaciółki. - Chodź! Muszę ją przymierzyć.

---------------------------------------
Kolejny okropny rozdział D: 
Może jutro coś napiszę i to lepszego :3 No dobra, trzymajcie się ;)


1 komentarz:

  1. Hej. Zostałaś nominowana do Liebster Award.
    Więcej informacji:http:http://foreverniallhoranek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń