*Vanessa*
Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się. Przeciągnęłam się parząc na zegarek obok łóżka. Godzina trzynasta.
Zdziwiona szybko zerwałam się z łóżka. Szybko podbiegłam do szafy i wyjęłam z niej niebieską sukienkę i domieszkami czarnego. Chwyciłam niebieskie koturny z czarnym obcasem i pobiegłam do łazienki.
Po umyciu się, ubraniu i umalowaniu zeszłam na dół do kuchni.
- Ostatnio cięgle jesteś w dobrym humorze - zauważyła mama - Mogłabyś wracać wcześniej do domu, ale rozumiem. Sama wiem jaka byłam w tym wieku - zaśmiała się.
Uśmiechnęłam się i szybko zjadłam postawione przede mną płatki.
Wstałam.
- Mamo - powiedziałam powoli - Dobrze wyglądam?
- Uczesz włosy - zauważyła mądrze - A będzie o wiele lepiej.
Oczy mi się powiększyły. Zapomniałam o uczesaniu włosów. Pobiegłam do schodów.
- Nie biegnij tak - zaczęła się śmiać - Bo jeszcze obcasy Ci się złamią.
Spojrzałam na nią krytycznym wzrokiem i zniknęłam w głębi schodów.
Gdy ponownie pojawiłam się w moim pokoju szybko chwyciłam szczotkę i gumkę do włosów.
Przeczesałam je a następnie oddzieliłam długą grzywkę od reszty włosów. Szybko zaplotłam je w koński ogon, a grzywkę jeszcze raz dokładnie przeczesałam.
Gdy wyglądałam starannie i ładnie usłyszałam dzwonek do drzwi.
Chwyciłam niebieską torebkę z szafy i włożyłam do niej portfel z niewiadomą liczbą pieniędzy i telefon.
- Vanessa - zawołała mnie mama.
Szybko wyszłam z pokoju i zeszłam ze schodów.
*Harry*
Kiedy zobaczyłem dziewczynę uśmiechnąłem się.
Pożegnała się z mamą i poszła ze mną do samochodu. Zajęła miejsce obok mnie - na przodzie - i spytaliśmy się nawzajem, co u nas słychać.
- Na co w ogóle idziemy? - zapytała niepewnie.
Wzruszyłem ramionami.
- Nie wiem - powiedziałem śmiejąc się - Zobaczymy na miejscu, co?
Pokiwała głową.
*Vanessa*
Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu.
Poczekałam z boku, aż grupka zachwyconych Directioners odbiegnie od Harrego i podeszłm do niego.
Uśmiechnął się do mnie ii poszliśmy w stronę budynku.
Po krótkim rozmyślaniu wybraliśmy horror ,, Anabell ''. Kiedy chciałam zapłacić, brunet spojrzał na mnie przecząco i sam wyciągnął wyznaczoną ilość monet.
Zerknęłam na niego. Odeszliśmy od kasy.
- Czemu za mnie zapłaciłeś? - spytałam.
- Bo miałem taką ochotę - odparł kpiącym głosem a ja przewróciłam oczami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz