Music

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 7

*Vanessa*
Co robisz idiotko?! - skarciłam się w myślach.
Jednak nie dane mi było się rozłączyć. Usłyszałam głos bruneta :
- Halo?
- Cześć - powiedziałam niepewnie - To ja, Vanessa.
- Vanessa! - wyraźnie się ucieszył - Na reszcie zadzwoniłaś - powiedział i słychać było w jego głosie nutę zniecierpliwienia - O co chodzi?
Przełknęłam ślinę.
- Dzisiaj jest impreza na plaży. Słyszałeś?
- Tak - powiedział - Jasne.
- Moja przyjaciółka nie może iść... Może miałbyś ochotę pójść ze mną?
- Jasne, że tak! Zaczyna się o 19, więc przyjadę po Ciebie o 18 - zaśmiał się.
Już chciałam coś powiedzieć gdy on zakończył rozmowę mówiąc ,, Bądź gotowa. Cześć! ''.
Powoli odetchnęłam a następnie krzyknęłam z radości. Szłam na imprezę z Harrym Stylesem! Delikatnie przeczesałam ręką włosy i spojrzałam w lustro. Na taką okazję, wypadałoby kupić sobie coś nowego. W każdym razie, przecież miałam iść po zakupy z Jessicą.
Szybko chwyciłam moją ulubioną torbę i zapakowałam do niej 200 zł i telefon. Szybko wyszłam z domu i pobiegłam na przystanek autobusowy.
Wróciłam do domu z łółtą sukienką z prawie nie widocznymi ramiączkami, pięknymi żółtymi szpilkami ( a je żadko zadładam, częściej zastępują je koturny lub adidasy ) i czarna opaska z dużym, rozłożonym żółtym kwiatem.
Założyłam ubranie i chwyciłam szczotkę. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam czesać włosy. Postanowiłam ich nie wiązać, bo przecież miałam założyć opaskę. Gdy włosy wyglądały na napuszone, założyłam opaskę i szpilki. Chwyciłam pierwszą lepszą żółtą torbę jaką zobaczyłam w szafie i włożyłam do niej telefon, klucze do domu i portfel. Z kosmetyczki wzięłam jasną szminkę do ust i przejechałam nią delikatnie wargi i pomalowałam oczy tuszem do rzęs. Paznokcie szybko pomalowałam na żółto i potrząsałam rękami czekając aż wyschną.
Dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam do nich z torebką i otworzyłam Harremu.
- Cześć - powiedział i uśmiechnął się.
- Cześć - odpowiedziałam.
Nagle poczułam dziwne uczucie. Dopiero co go poznałam. Oczywiście, od kąd pamiętam był moim ulubionym piosenkarzem więc w jakiś tam sposób, znać go znałam ale osobiście? Widzę go po raz piąty w życiu. Westchnęłam.
- Chodźmy już - powiedział i zaśmiał się.
Pokiwałam głową.

Zrobił mi miejsce w drzwiach żebym mogła wyjść, a następnie zamknęłam dom. Jeszcze raz się uśmiechnął i poszłam za nim do jego samochodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz